piątek, 19 czerwca 2015

Losing it was blue

Jest wiele rzeczy, do których możemy się przyzwyczaić, ale utrata bliskiej osoby nigdy nie będzie zaliczać się do tej grupy. Za każdym razem boli tak samo i zawsze zadajemy sobie te same pytania, na które odpowiedzi nikt nie jest nam w stanie dać. Najgorsza jest świadomość, że mieliście tak wiele czasu, aby przy NICH być, a teraz jest już na to za późno. Niewypowiedziane słowa bolą najbardziej i nie dają nam spokoju przez wieczność. Ale czas nie jest wiecznością i wszystko w końcowej fazie popada w zapomnienie. Ludzie, którzy wynaleźli fotografię, umożliwili nam "zatrzymanie" wielu chwil. Być może nie wszystko jest stracone. Może niektóre wspomnienia są nieśmiertelne? Może miłość taka jest?

There are so many things we can get used to but losing people who you were close to will never be easy. It hurts the same way eveytime and we always pose those questions which nobody can answer.  The worst part is being aware of the time you had and being unable to bring it back and use it properly. The words you never said will make your mind anxious for life. But life doesn't last forever. Eventually, everything becomes forgotten. The people, who invented photography, not only enabled us to take a picture but also to create a memory, to take a moment. So what if something can be prevented from distruction and forgetting? Maybe some memories are immortal. Maybe love is.

czwartek, 4 czerwca 2015

Wake up and live

   Nie jestem typem samotnika. Lubię od czasu do czasu pobyć sama ze sobą, pomyśleć, zrobić coś dla siebie, ale na dłuższą metę nie mogłabym żyć w ten introwertyczny sposób. Wydaje mi się, że każdy z nas potrzebuje drugiego człowieka, żeby móc prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie. Nie jesteśmy wcale odrębnymi jednostkami. Każdy potrzebuje kogoś, komu może zaufać, z kim może porozmawiać na każdy temat, śmiać się z byle czego, komu może się zwierzyć ze swoich zmartwień. Kogoś, z kim po prostu miło i ciekawie spędza się czas. Z moim wybuchowym temperamentem gdybym była zdana sama na siebie, prawdopodobnie po tygodniu uległabym samounicestwieniu. Nie to, żebym była typem autodestrukcyjnym. Kocham życie i myślę, że każdy powinien je uwielbiać. Cenić małe rzeczy, które składają się na pierwiastek szczęścia, który zbudowany z małych atomów w końcowej fazie fosforyzuje. Trzeba zatrzymać w sobie to światełko na ciemniejsze dni. Z małych rzeczy rodzą się największe sukcesy, przecież wszystko ma gdzieś swój początek. Jaka szkoda, że tak często o tym zapominamy. Pogrążamy się w smutku i poczuciu bezsilności. Narzekamy na życie, zamiast je cenić, a grunt to żyć w symbiozie z losem - dawać od siebie jak najwięcej, a wtedy on nam wszystko wynagrodzi. To taka moja mała filozofia, ale przecież trzeba w coś wierzyć, bo tylko wtedy istnienie samo w sobie nabiera sensu. Nie mogłabym żyć w bezsensie. Zawsze, na każdym etapie pojawia się coś, do czego dążę i nawet sięganie po pragnienia jest niesamowitym doświadczeniem, drogą, która wiele uczy i kształtuje osobowość, charakter. Nie wszystko zależy od nas, ale trzeba pamiętać, że bardzo wiele. Człowiek może zmienić swoje życie w każdej sekundzie. Wystarczy zrobić pierwszy krok, który co prawda jest najtrudniejszy, ale wart zachodu. Po co w kółko narzekać, że jest tak i tak, skoro nic nie robi się, aby było lepiej? Nigdy nie rozumiałam takiego podejścia.
 Czas, który nam dano nie przeczeka z nami gorszych dni, nie zatrzyma się tak, jak my się zatrzymujemy. Zegar ciągle wybija nowe godziny, minuty, sekundy. Tak jak woda w rzece, tak i czas nigdy nie stanie w miejscu. Dlatego uważam, że docenianie drobnostek jest bardzo ważne. Ludzie szukają szczęścia, a ono jest w nich samych. Co za ironia, że tyle czasu zajmuje im zrozumienie tak trywialnych prawd.