poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Nie mam pomysłu na tytuł

"Temu, kto nie wie do jakiego portu zmierza, nie sprzyja żaden wiatr" - prawda. Prawie cały rok w klasie maturalnej spędziłam na szukaniu drogi, jaką chcę pójść. Zastanawianiu się i dramatyzowaniu, że nie dostanę się na studia, nie wiedząc nawet, co tak naprawdę chcę w życiu robić. Znacznie mi ulżyło odkąd wiem i zmieniłam deklarację maturalną. Stresuję się, ale nie do przesady.
Nie mogę w to uwierzyć. Kiedy te trzy lata minęły? Dopiero przekraczałam próg mojej szkoły, podekscytowana i okropnie ciekawa, a za dwa tygodnie uczęszczanie do niej pozostanie na zawsze już tylko wspomnieniem. Pamiętam tak wiele.. Pierwsze spotkanie klasowe, na którym co prawda była obecna garstka osób. Jak się okazało, to właśnie te osoby stały się mi najbliższe. Mimo nakładu nauki każdego dnia szłam do szkoły z uśmiechem na twarzy dzięki tym ludziom. Nigdy nie zapomnę imprez w garażu, szczerych rozmów typowo psychologicznych, uśmiechów i głupich żartów.
Liceum to był fajny okres w moim życiu. Nie ominęły mnie gorsze chwile, smutek i zawody, ale pewnych rzeczy nie możemy uniknąć, bo takie już jest życie - czasem coś musi się zepsuć, aby uczynić nas silniejszymi osobami, dać lekcję. W większości jednak te trzy lata były zdecydowanie pozytywne. Okres beztroski oficjalnie dobiega końca. Teraz pozostaje wreszcie dorosnąć i iść dalej. Skoro nie można zatrzymać czasu, nic innego nie pozostaje nam do wyboru...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz